sobota, 11 maja 2013

jest tak samo, może tylko trochę smutno, i nie mówisz dobranoc, i nie mogę przez to usnąć.

Wianuszek rozochoconych nastolatek z każdą sekundą wokół jego osoby się powiększa. Impulsywnie wymachują rękoma, rozchylają wargi z nadzieją, że ich zniewalające uśmiechy wprawią jego krocze w fazę niebezpiecznych konwulsji, trzepoczą swoimi młodzieńczymi rzęsami z przesadzoną warstwą tuszu do rzęs, nie wspominając o dwóch opakowaniach szminki na ustach i flakonie perfum wylanym na typowo dziecięce ciało. Małe, prostoduszne sucze. Na co one liczą? Że poleci na ich cycki w rozmiarze mikro? Że zwariuje na punkcie twarzy naładowanej syfami, kraterami i innymi niedoskonałościami, których we właściwy sposób nie potrafią ukryć? Że wystarczy jedno spojrzenie spod wymalowanego w stu procentach ślepia, aby zawładnąć każdą komórką jego wysportowanego ciała? Niedoczekanie, kurwa mać. Podeszłabym, uświadomiła te imbecylistyczne umysły, że ich miejsce jest przy maminej spódnicy, ewentualnie w łóżeczku pod kołderką z misiaczkami spokrewnionymi z Uszatkiem, tyle że na co mi to? Jeszcze tylko tego by mi brakowało, aby mój portret krążył po internecie, w szczególności po forach dla dzieciaczków, z podpisem Siatkarska Cruella, kto spotka na swej drodze, niech spierdala póki może, czy to zdrowy, czy kaleka, niech przed suką z portretu ucieka. 
- Pieprzę to! - jego podenerwowany głos rozpoznam nawet w próżni, z zalewem metali w uszach. - Mam dosyć na dzisiaj.
Jęki, nie rozkoszy, gdzie tam!, raczej załamania, rozchodzą się po całej, pustoszejącej z minuty na minutę, sali. Z łatwością wyłapuję prośby rozmaitej długości i składności, niektóre tak poplątane jak jelita w jamie brzusznej człowieka.
- Panie Grzesiu, co Pan będzie robił po wyjściu z hali?
- Panie Grzesiu, przy jakiej ulicy Pan mieszka?
- Panie Grzesiu, o której godzinie można Pana spotkać na plaży?
- Panie Grzesiu, gdzie jada Pan obiady?
Zapytajcie go jeszcze, kurwa, jakiej firmy masło kupuje i jak często uprawia seks oralny. Tak de facto, trzy razy w tygodniu. A jeśli napruty w noc między sobotą a niedzielą, to cztery.
Idzie. Ciągnie za sobą bluzę klubową w najbardziej nielubianym przeze mnie kolorze po zlanej potem podłodze, lata wzrokiem po trybunach, gdzie jeszcze wegetują osoby płci żeńskiej, drapie się w ten uroczy sposób po brodzie, ale idzie. Czuję jego lubieżny wzrok w okolicach dekoltu, tak jak chwilę później czuję jego ciepłe wargi intensywnie i dziko napierające na moje. O ogromnych łapach pod bluzką muszę wspominać?
- Zabierz mnie stąd, Słoniaczku. Zabierz w cholerę daleko.
- Do siebie?
- Czyli gdzie?
- Trzy kilometry za Gdańskiem.
- A łóżko duże masz? Bo z wielką chęcią bym kogoś puknął. A najlepiej ciebie.
Cóż, może poniekąd dlatego lubię krótkotrwałe znajomości opierające się na seksie?

Temperatura jego ciała odpycha nocny ziąb panujący na zewnątrz. Jego piękne oczy, tak niesamowicie zielone, odwracają uwagę od rozsypanych na sklepieniu gwiazd. Wtulam się w nagi tors bruneta, ozdobiony jedynie delikatnym meszkiem ciemnych włosków. Krążę dłońmi po jego umięśnionym ciele, nosem świdrując po pachnącej męskimi perfumami szyi. Mogłabym każdy dzień, każdą noc spędzać na jego kolanach, przytulać się jak do ojca, starszego brata. Mogłabym w nieskończoność oddawać mu do zabawy swoje włosy, z których robi lepsze warkoczyki niż ja przez całe swoje życie, mogłabym oddawać mu swoje nogi, na których wyznacza swoje prywatne szlaki, mogłabym oddawać mu swoje policzki, tak słodko muskane przez jego długie palce.
- Zbyszek?
- Coś nie tak, kochanie?
- Robi się coraz chłodniej, nie uważasz?
Przyciąga mnie do siebie jeszcze mocniej, o ile to w ogóle możliwe. Czuję jego bijące z równomierną prędkością serce, czuję jego krew błyskawicznie przepływającą przez główną tętnicę, czuję jego ogromną dłoń na swoich plecach, pocierającą je z intensywnością.
- Wracajmy do środka - mruczę mu prosto w usta.
Bartmanowi nie trzeba dwa razy powtarzać. Automatycznie podnosi się z leżaka i kieruje do mieszkania. Moje stopy ani razu nie stykają się z podłogą, co najwyżej paznokcie z mijanymi przez nas ścianami. Subtelny zapach, znajdujący się tylko i wyłącznie w sypialni, tak przyjemnie podrażnia śluzówkę mojego nosa. Uwielbiam, kiedy kładzie mnie na pościeli z dziewiczą delikatnością, tak jak teraz, uwielbiam, kiedy po raz enty zagarnia mnie w swoje ramiona, rozplątując kruczoczarne włosy, tak jak teraz, uwielbiam, kiedy zostawia ślad swoich ust na moim czole, tak jak teraz.
- O której jutro wrócisz?
- O piętnastej. Dlaczego pytasz?
- Bo chcę wiedzieć, jak długo będę musiała przebiedować bez ciebie - uśmiecha się w ulubiony dla mnie sposób.
- To i tak nic w porównaniu z piątkowym wyjazdem, Miodziku - teraz to ja się uśmiecham, nie byle jak, szeroko. Używa tego określenia notorycznie, przy każdej okazji. Może to i dobrze? Przynajmniej nie muszę wysłuchiwać swojego odziedziczonego po babci imienia.
- Obiecasz mi coś?
- Wszyściuteńko, czego tylko zapragniesz.
- Wyślesz mi każdego wieczoru, kiedy będziesz przebywał w Bełchatowie, wiadomość z treścią Dobranoc? Bez jednego, chociażby niewerbalnego słowa, nie usnę.
- Dla ciebie mógłbym pisać co noc nawet ballady miłosne. I wiedz, że nigdy by mi się to nie znudziło.
Całuję go namiętnie, czując smak czekolady na jego wargach. Zasypiam błyskawicznie, jak zawsze, kiedy przy mnie jest.
Zbigniewie Bartmanie, gdybyś nie był człowiekiem, zapewne należałbyś do grona aniołów.

mdło, mdło, źle, źle. 
nie myślcie sobie, że to tak cały czas będzie, co to, to nie. charaktery bohaterów pozostaną takie same, ale już zwroty akcji i miejsca nie.
porywam się z motyką na słońce z takim Zbysiem, cóż, może nie zwariuję, a żadna kurwica mnie nie trafi.

tak z góry mówię: to nie będzie ciągnące się love story. 
to będzie coś mojego, może nawet wyciągniętego z własnego życiorysu. 
i będzie co piątek.
nie informuję, bo już się w tym gubię. kto będzie chciał, niech odwiedza. 

35 komentarzy:

  1. Lubię takie miłe niespodzianki :D Pierwsza! I w końcu się doczekałam! ;) Tak się zastanawiałam od kogo wpadł mi ten Hucz którego nie mogę przestać słuchać. No to teraz przeczytam na spokojnie i zaraz się wypowiem ;)
    xoxo K.

    OdpowiedzUsuń
  2. No no siatkarski boże bartman ala romeo? Tożto wizja zaiste nierealna. Nie ma lipy kupuję to :) Cóż hotki...Coś czuję że w przyszłym sezonie klubowym będziemy toczyć z nimi walkę. I to nie tylko na własnym ulowym podwórku...Maceraty jakoś nie polubię, a to jak bardzo pałują się transferem Kurka jeszcze bardziej mnie zniechęca. Najmilsze na koniec. Łomacz :D Siatkarski wzdech wczesnej połowy lat nastoletnich. Ogólnie to kupuję tego pana zawsze i wszędzie a u ciebie tym bardziej. O jezuniu jakie pierdolenie mi w tym komentarzu wyszło...Sory niskociśnieniowa zmuła przez tą jakże zakichaną pogodę...
    Xoxo K.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bartman romantyk? - Cóż się dziwić, jak zwykle Caroline zaskakuje!
    Żadne mdło! Kolejne fantastycznie zapowiadające się opowiadanie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bartman aniołem, a Grzesiu Diabłem? Krzywe zwierciadło, po prostu. Nie mogę sobie wyobrazić ani Zibiego, jako niepoprawnego romantyka, w leżaczku na tarasie, no ani tym bardziej Grzegorza...
    A co do pierwszej części rozdziału - jak mnie pięknie przedstawiłaś<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że tak się wtracę Grzesiu to idealne wcielenie zła ;)

      Usuń
  5. Dopiero co skończyłam czytać a już chcę więcej. Znacznie więcej!
    Czuję że rozkoszny Zbyś w Twoim wydaniu to będzie mój number one w tej historii.
    Masło pan Grzesiu kupuje pewnie w spożywczaku na dole, smagany głodem po upojnej nocy ze swoją dziewczyną. Sądząc po ich charakterkach, można zgłodnieć ^^
    Uch, dlaczego muszę czekać aż do piątku? ;( Umrę chyba. No i HuczuHucz, normalnie zaraz zacznę rozbijać talerze o ścianę.
    Taka autobiografia mówisz? Tym bardziej nie mogę się doczekać piątku!
    Całusy, S. ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ledwo skończyłam ubolewać nad zakończeniem perwersji, a już zakochałam się w kolejnym opowiadaniu!
    Po pierwsze - piosenka. To dzięki Tobie ją poznałam i teraz ubóstwiam.
    Po drugie - bohaterka. Już ją lubię, mimo że jeszcze niewiele o niej wiem.
    Po trzecie - Gdańsk!!
    Po czwarte - kocham kocham kocham kocham kocham to :D
    No a masło pewnie pan Grzesiu kupuje jakie popadnie :P
    Czekam z niecierpliwością na piątek. To będzie jak miód dla mojego umysłu po całym tygodniu zapierdzielu w szkole. Całuski, Tyśś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Awww. Uwielbiam to. *.* Biedny Grzesiu otoczony hotkami i jakiś taki uroczy Bartman. Milusio. Już chcę więcej. ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Przed chwilą zrozpaczona siedziałam przed monitorem, zniechęcona do czytania czegokolwiek, przez zakończenie perwersji. A tu znów mogę świętować, bo Caroline pisze! Świetnie się zapowiada, na pewno będzie genialnie. :-))

    OdpowiedzUsuń
  9. Czyżby zaczynał się kolejny genialny blog? c:
    Zbyszek zupełnie jak nie Zbyszek, ale podoba mi się to. Pewna odmiana musi być w końcu. A może uroczy Bartman będzie bardziej interesujący od niewyżytego Bartmana (da się tak w ogóle?)? Grześ został otoczony przez hocie, właśnie: perfekcyjny opis tej grupy meczowego społeczeństwa.
    Do następnego piątku ;)
    Chiyeke/ nieprzewidywalni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Może to głupie ale chyba polubię takiego Zbyszka. Musze się jakoś optymistycznej nastawi na sezon reprezentacyjny bo przez niemal cały klubowy mnie drażnił. Może to opowiadanie i on tutaj mi w tym pomogą. Grzesiek tutaj przejął coś z Bartman z innych blogów a mnie to jeszcze bardziej kręci, po za tym brakuje mi Łomacza i chyba się załamie jak go nie zobaczę w tym sezonie w koszulce reprezentacyjnej a na to się niestety zapowiada.
    Rozdziały co piątku. Musze zapamiętać, postaram się być na bieżąco :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Bartman w takiej wersji jakoś nie bardzo mi pasi. Zaskakujesz :D
    Postaram się pamiętać, że będzie co piąteczek <3
    Grzesiu jest mega :D
    iśka

    OdpowiedzUsuń
  12. Jezuniu przenajświętszy! Umarłam i jestem w niebie! *___* Miód na moje serce. Oblałaś mnie kajmakiem przyjemności. :) :* Zapowiada się, proszę Państwa, kolejny meganajzajebistszy w swoim rodzaju blog w wydaniu mojej Ukochanej Żony! :* :) Już to uwielbiam i mogę Ci zagwarantować, że co piątek będę nawiedzać tą stronkę blogspota! :)

    Co do treści... :)
    Grześ w wydaniu badboy'a jest bardzo, bardzo interesujący! Wszystko go wkurwia, wszystko pierdoli; żyje chwilą i nie myśli o jakichkolwiek późniejszych konsekwencjach; w dupie ma skrzeczące i piszczące za nim fanki, które latają z cyckami na wierzchu i toną tapety na fejsie. Grzesiek ma to wszystko w głębokim poważaniu! :)
    No a Zbyszek... Doskonale wiesz, że takiego uwielbiam i biorę w całości! [pomimo tego, że to chyba nierealne, aby on taki był, ale przecież pomarzyć można, nie? :) A może pod tą brutalną twarzą chowa się taki chłoptaś, jak tutaj go przedstawiłaś? Kto wie... :) ]. Czuły, delikatny, romantyczny, opiekuńczy - można chcieć czegoś więcej? Ta, z którą się związał, ma naprawdę mega wielkie szczęście! Można tylko pozazdrościć! :)

    całuję Cię, Kochanie Ty moje :***
    czekam na piąteczek i wiedz, że z "Kontrastowymi" każdy weekend będzie zaczynał się perfekcyjnie! :* :) ♥
    a jutro będziemy łączyć się telepatycznie w tym samym bólu :* :)
    Pati.

    OdpowiedzUsuń
  13. Co do treści wyduszę z siebie jedno słowo: WOW. Uwielbiam jak piszesz, jesteś genialna i biję pokłony. Grześ taki badboy trochę? Podoba mi się. Taki inny Zbyszek, taki uroczy i .. zakochany? Chyba tak. Może będzie lepszy od łamacza serc z którym spotykam się co drugim opowiadaniu.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zbyszek to ty ? No bo on tu taki nie Zbyszkowy jest, a Grzesiu w wydaniu hard- powala.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bartman romantyk? Oooo to mnie zaskoczyłaś :D Pokochałam to opowiadanie po przeczytaniu pierwszego rozdziału i będę tu stałym gościem, wiem to już dziś. Grzegorz w nowym wydaniu także bardzo mi się podoba :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak zaczęłam z początku to najpierw pomyślałam, że to Bartman. A tu kurna Łomacz się pojawił. Tego pana kocham w każdym wydaniu. I w cholerę nie spodziewałam się, że taki będzie. Podoba mi się ta odmienność. W innych opowiadaniach Grzesiek jest słodki jak lep na muchy (u mnie też taki jest -.-)
    A romantyczny Bartman to już w ogóle jest zaskoczenie. Skąd romantyzm u Bartmana!? Ale przełamię się. Po perwersji (którą skończyłam czytać dwie minuty temu) trudno będzie wyobrazić go sobie w roli miłego pana.
    Wytrzymam do piątku. A witać i tak tu będę codziennie, ponieważ, iż, dlatego że, dodam to do zakładek. I liczba wyświetleń wzrośnie jeszcze bardziej. W każdym razie pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Trochę dziwnie będzie się przyzwyczaić do delikatnego, czułego kochającego Zbyszka i takiego pewnego siebie, lekceważącego otoczenie Grzesia. No ale na pewno będzie to coś fajnego :) Nie no coś czuję, że teraz każdy piątek będzie jeszcze lepszym rozpoczęciem weekendu :D
    Pozdrawiam,
    Dzuzeppe :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Mi się podoba taka zamiana :D Grześ ten zły, a Zbyszek ten doby ;) Ja tam nie mam problemu z wyobrażeniem sobie Zbyszka w tej roli bo mój Zbysio na BM jest chyba jeszcze bardziej idealny :D Grzesiu tutaj wygląda na to, że żyje chwilą i ma gdzieś małolaty, które uważają go za bóstwo ;)
    No to czekam na piątki ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Szczerze to dobrze się zaczyna. Też myślę, że wyrywasz się z motyką na słońce z takim oto Zbysiem, ale nieważne.
    Trochę sielanki, trochę spokoju.

    Pozdrawiam, Evva ;*

    OdpowiedzUsuń
  20. Zbyszek jako wcielenie czystości i dobra?? okeeeeej, Tobie uwierzę we wszystko :D a Grześ... myślałam, że to Kosok, ale przeczytałam komentarze i jednak Mentos :D ale Grześ i jego niewinne niebieskie oczka będą czystym złem?? :O ja to kupuję!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Już uwielbiam i kocham tę historię :D Zbyszek jako dobry kochający mężczyzna, wręcz anioł - no tego to się nie spodziewałam, ale mi się podoba. A Grzesiu - diabełek. No no, jestem bardzo ciekawa co z tego wyniknie. I w żadnym wypadku nie jest mdło, nie jest źle. Jest GENIALNIE.

    Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  22. na pewno będę, bo podoba mi się to, co tu już jest *__*

    grzech piaty; http://zbyt-grzeszni.blogspot.com, zapraszam. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ach ta zwierzakowa broda ;p Biedny Grześ, aż wysiadł od tego podpisywania :D Ale jak widać, miło spędzi popołudnie, baaaaardzo miło.
    Wykreowałaś innego Zbycha i dobrze ;) Różnorodność musi być ;) Ja tam potrafię sobie wyobrazić go takiego, bo przecież nie jest złem wcielonym ;p
    Urocze chwile przed rozstaniem. Dokładnie, nawet jedno słowo od ukochanej osoby wystarczy :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Grzegorz. Właśnie takiego tu sobie go wyobrażałam. Choć od wrzucenia bohaterów minęły trzy miesiące to ja czekałam. I czekać się opłacało. Wiem, że Grześ będzie w tym opowiadaniem bad boyem, których wielbię. A Zbyś? Zawsze uważałam, że jego romantyzm kończy się na " ściągaj majtki będziemy się całować". Chętnie przeczytam o Zbysławie- mężczyźnie do rany przyłóż. Kto wie, może nawet dzięki temu moja sympatia do niego powróci?
    Czekam więc na piątek i kolejny rozdział. Pozdrawiam, Em. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jesteś zajebista, masz niesamowitą wyobraźnię którą szczerze uwielbiam! Pisz bo się nadajesz! Jesteśmy z Tobą! <3

    OdpowiedzUsuń
  26. zapowiada się bardzo interesująco. Kontrast niesamowity, z jednej strony dwójka nie licząca się z uczuciami a z drugiej pełen romantyzm:) z przyjemnością będę stałym gościem opowiadania:D

    pozdrawiam
    http://niedostepni-dla-siebie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Zbigniew romantykiem? Opłacało się czekać tyle czasu :D
    I opłacać się będzie czekać jeszcze troszkę :) Grzesiu, oj Grzesiu chyba najlepszy czas żebyśmy sie lepiej poznali, co?
    Słodko jest, ale to może dlatego, że wrąbałam właśnie pół opakowania lodów z lepiącą się polewą?
    Do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  28. Grzesiek jest tutaj zajebisty, poza tym od zawsze go uwielbiam i ochy i achy, ale tutaj przyćmił go Zbychu romantyk, którego nie mogę sobie wyobrazić, bo w każdym tekście jaki czytałam był chujem bez serca, a tutaj normalnie można się rozpłynąć i ja jestem jak najbardziej za tym, żeby się rozpływać dzięki jego romantyczności. Nacechowałaś go samymi pozytywami. a Grześ będzie chujem, albo i nie - więc zostaję tutaj przy nich i będę co piątek :).

    OdpowiedzUsuń
  29. Charaktery mnie powaliły. Nie jest mdło. Jest intrygująco.

    OdpowiedzUsuń
  30. Genialny ;)

    Pozdrawiam i zapraszam;
    A.
    http://i-want-to-hold-your-hand.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  31. Aaa już mi się podoba *.*
    Zbysiu jako romantyk? ;d Kupiłaś mnie! :D
    On jest taki uroczy i kochany w tej roli ;p
    No a Grzesiu taki diabełek ;d Aż nie mogę się doczekać piątku! ;d
    Pozdrawiam, Kinga ;*

    OdpowiedzUsuń
  32. <3 tak kocham ten blog że ja nie mogę!! buziaki jesteś wspaniała jak zawsze :* czekam na twoje wspaniałe mącenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Jakie tam mdłe?! Zaczyna się ciekawie! :) Zbyś, w takiej odsłonie? No,no! :))) Chcę więcej :P

    OdpowiedzUsuń